RSS
 

Bye taiwan

17 sie

To juz Koniec przygody. Trzeba bylo wrocic do rzeczywistości -niestety

Szkoła i wg

Poznalam mnóstwo wspanialych ludzi,ktorzy wiele mnie nauczyli. Pieknych na zewnatrz i w srodku. Nienawidze sie zegnac.. Wszyscy zawsze wierzymy,ze spotkamy sie kiedys gdzies w swiecie . Czasami tak sie zdarza-( sama spotkalam tu znajomych z korei i japonii.), lecz nie zawsze tak jest.. :( spedzamy z kims kazda wolna chwile, a potem musimy po prostu powiedziec sobie byee.. :(

Jak oceniam taiwan?
na wakacje super !! piekny, czysty(pomijajac ‚dzielnice biedy’) , wszystko blisko- góry, morze. Ludzie sa bardzo uczynni i mili – oczywiscie zdarzaja sie wyjatki
Modeling- ciezka, dluga praca. Po 8/12godzin sesje zdjeciowe. Zniszczone wlosy, cera. Nie za wysokie stawki, ale mozna sporo zarobic jesli sie wpasujesz w rynek i spodoba sie twoja buzia/sylwetka. Z pewnoscia lepiej bylo w Korei, lepsze stawki, latwiejsze prace, szofer cie wszedzie wozi. Nie musisz przebierac sie 200razy do zdjec, maja lepsze kosmetyki i nie niszcza tak bardzo twoich wlosow.

Najlepsze wspomnienia:
pierwsza nauka serfowania

rejs na Okinawe, do Japonii


agencyjna kolacja na szczycie gory

barbie cafe

no i oczywiscie ZWIEDZANIE, zakupy na night market gdzie wszystko jest tansze 50% niz w normalnych sklepach, IMPREZYYYY !!!!!

Taipei, I will miss you so much

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Okinawa !!

09 sie

jestesmy na statku, ogromnym statku. Razem z cala ekipa- wlascicielka magazynu Brand, 2 fotografow, wizazystka, stylistka, oswietleniowiec. dostalismy VIP karte i mozemy chodzic wszedzie za free. Okazalo się , ze wlascicielka magazynu Brand jest dość slawna na taiwanie i wszyscy ja tu znaja. Jedyny minus to brak internetu ;/ (dlatego zapisuje wszystko w notatniku :D )
Mamy tu jaccuzi, saune, sale koncertowa, karaoke, basen, pelno restauracji i barow, nawet kasyno


plyniemy juz 9godzin. Pewnie za jakies 3 godziny doplyniemy na Okinawe
Wlasnie robia mi fryzure, mamy miec sesje zdjeciowa na statku, prawdopodobnie na rufie – a’la titanic albo w basenie. Jestem mega podekscytowana.
Widok z mojego pokoju jest niesamowity !! piekny ocean a w oddali malutkie wysepki.
Nie moglam zasnac w nocy, czulam sie jakby bylo trzesienie ziemi caly czas.
Wieczorem poszlismy na Magic show. Oczywiscie posadzili nas w 1 rzedzie-na samym srodku , tak wiec widok byl centralnie na magika.
Mial swietne sztuczki. Bylam tak blisko niego a nie zauwazylam zadnych przekretow.
Np wzial od jakies kobiety banknot 1000$ czyli jakies 100zł i poprzez pare zagiec nagle zamienil sie w dwa banknoty po 100$ (sa zupelnie innego koloru) po czym znowu na 1000$
Do jednego triku wzial mnie na scene. Bylam przerazona gdy powiedzial mi co chce zrobic..
Otuz bylo 5 paczek (cos na wzor paczek z MCdonalda gdy sie zamawia na wynos) w kazdej paczce byla deseczka, lecz w jednej deseczka z gwozdziem sterczacym.
Kazal mi przemieszac jeszcze te paczki a sam sie odwrocil zeby nie widziec jak mieszam. Po czym zapytal mnie jak mysle gdzie nie ma gwozdzia. Powiedzialam ze nie mam pojecia a on nagle uderzyl(zgniutl) jedno opakowanie. Nie bylo. to samo zrobil z 3 kolejnymi. NIE BYLO.

Zostaly 2 . ostatnie kazal mi wybrac samej. Szczelilam pierwsze z brzegu. On do mnie : jestes pewna? ja , ze nie , bo nie mam pojecia gdzie to moze byc i jak cos to to nie moja wina. Zapytal moich 2 kolegow ktorzy ze mna byli (fotogral i chyba oswietleniowiec) , jak mysla gdzie moze byc. Powiedzieli ze tez nie wiedza. Magic do mnie : ok zaluzmy ze tu nie ma gwozdzia. Uderz z calej sily w to opakowanie. Ja ,ze chyba jest nienormalny. Ale stwierdzilam ze chyba nie ryzykowal by moja reka gdyby nie byl pewny wiec zamknelam oczy i uderzylam. Okazalo sie ,ze mialam szczescie.. gwozdz wbity w dececzke byl obok.. Nie mam pojecia jak on to wiedzial gdzie byl gwozdz. ogladalam wczesniej kazde pudelko i wszystko wygladalo tak samo.. zadnych znakow szczegolnych. nie mial tez sluchawki w uchu wiec nikt mu nie podpowiedzial.. za duzo emocji jak dla mnie ^^

godzine pozniej mial byc jakis show aktobatyczny – o 23 30 ale stwierdzilismy , ze nie idziemy bo musielismy rano wstac – o 4 45. o 5 30 bylo sniadanie.

Pierwsza sesja, na statku ma trwac ok 4h- w tym zrobienie makijazu, i lunch. Potem mamy jechac lodka z Okinawy na jakas jeszcze inna malutka wysepke i tam tez robic zdjecia- ok 3h.

Po sesjach mamy zaplanowana jakas wycieczke po Okinawie. Nie mamy duzo czasu, bo wracamy tym samym statkiem , a nie mozemy sie spoznic ;)

Zdjecie z mojego(i wizazystki) pokoju. Wlasnie mi kreci wlosy a ja podziwiam widoki :))

Było niesamowicie !!! najpierw miałam zdjęcia na rufie statku potem na dachu tylu statku i na jakims ogrodzeniu. Na statku 3razy zmieniałam stylizacje. Chyba z 50osob zrobilo sobie w miedzy czasie ze mna zdjecie.

Po dotarciu na Okinawe ja i wizazystka (która ledwo po angielsku rozmawia) rozdzieliliśmy się od reszty. My pojechaliśmy na osobna wyspe,a oni na BBQ (wtf?!)
Jechalismy jakies 30.
Gdy dotarliśmy po prostu zaparlo mi dech w piersiach. To był najladniejszy widok w moim zyciu. PRZEPIEKNY. Nie chciałam z tamtad nigdzie jechać.. mielismy tylko 40min L ps. Dali nam tylko 2000yen na 2 czyli jakies 30zł na osobe. Jedyne na co nam starczylo to lody i jakies male spaghetti.


Postanowilam,ze pojde sobie w glab i zobaczę co tam jest (wyby jakies strzałeczki, ale po japońsku wiec nie rozumialam) Szlam chyba z 20min az w końcu dotarlam w to samo miejsce hahaha :D okazało się, ze to było tylko do podziwiania flory :D Gdy doszłam do autobusu okazało się,ze wszyscy na mnie czekali i nie mogli mnie zlalezc .

Gdy wrocilismy na port czekala już na nas reszta ekipy. Kupili bilety na jacht i wycieczke i poplynelismy na jeszcze inna wyspe. Tam mielismy sesje zdjeciowa – na pięknej plazy .
Pierwsza była w futrze(myslalam,ze się rozplyne), a 2 w sukience. Nie pamiętam jakich projektantow..


Wiem tylko,ze zgubiłam jedna branzoletke Chanel … wypadla gdzie przez to futro. Na szczęście ktoś ja znalazł..
Z plazy mielismy autobus do jakiegos starego miejsca.. Cos w stylu starych opuszczonych ogrodkow działkowych. LOL
Tam miałam tez 2 sesje pierwsza na skalach a 2 na przyczepie jakiejs starej bryczki- u kogos na ogródku :D


To była ostatnia sesja. Po drodze zatrzymaliśmy się w supermatkecie- ogromnym i mega tanim. Bylam mega wkurzona, bo nikt mi nie powiedział ze bd robic zakupy ani nawet , ze jedziemy zwiedzac..
Przesiedzialam – a wlasciwie przespałam
godzine w autokarze bo nie chciało mi się za nimi chodzic i tylko się wkurzac.

Po powrocie na statek poszliśmy cos zdjesc w open barze i uczcic to piwem i drinkami.
Jednak Azjaci maja slaba glowe i po 2 piwie wszyscy się rozeszli. Nie chciałam isc spac wiec poszlam pozwiedzać statek.. Poszlam na rufe statku i polozylam się na lezaku. Ogladalam gwiazy. Nawet nie zorientowałam się kiedy minely 2 godziny. Widzialam 3 spadajace gwiazy i dostrzegłam pierwszy raz w zyciu gwiazdozbiory.!! Wielki wóz i cos innego haha

Jest godzina 11 53. Przespalam sniadanie wiec musze czekac na lunch – uff jeszcze 7minut haha
Od rana- tzn 10 poszlam się przejść jeszcze raz. Ubralam bikini , żeby poplywac w basenie lub wymoczyć się w jaccuzi. Ale okazało się, ze musze mieć czepek FUCK.
W ciągu 3 dni chyba ze 100osob zrobilo sobie ze mna zdjecie, pewnie myśleli,ze jakas atrakcja turystyczna haha.
wiec poszlam sie opalac *-*

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

zycie na Tajwanie

27 lip

w dzisiejszej notce postanowilam napisac jak na prawde wyglada zycie na Tajwanie- w Taipei.

Zacznijmy od cen.
Na Tajwanie waluta jest NTD- New Taiwan Dollar
w przyblizeniu 10$ to 1zł

zwykle produkty spozywcze sa o ok 2-3 razy drozsze. Np chleb zbozowy kosztuje ok 9zł, mozna go znalezc tylko piekarni, zas chleb tostowy (ktory mozna kupic wszedzie) ok 4zł. Ser zolty topiony kosztuje ok 15zl za 8 plasterkow. Równiez mozna go nabyc wszedzie, z kolei ‚zwykly’ zolty ser jest tylko w ‚miedzynarodowych marketach’ i kosztuje ok 25/30 zł za 100g. mleko kosztuje ok 7zl za 1l
Ziemniaki sprzedawane sa tu na sztuki lub w woreczkach (zwykle z czteroma) woreczek kosztuje ok 7-8zł.
Jablka rowniez czesciej sprzedawane sa na sztuki. cena waha sie od 2-6zł
Jablka i mandarynki traktowane sa tutaj jak rarytas i czesto daje sie je jako prezent w specjalnie pakowanym kartonie

6 jablek to 130zł …

male pudelko wisni to koszt 30zł, przy czym 1kg to 70zł

bardziej oplaca sie wziac pudelko mix np ananas, mango, arbus za ok 5zł

Komunikacja miejska jest dosyc tania. metro kosztuje (w zaleznosci od lini i dlugsci drogi) od 2.50-5zł

Taksowki tez sa stosunkowo nie drogie. ‚startowe’ to 7.50 potem cena zwieksza sie o 50gr. Po godzinie 23 dodawane jest 2zł to startowego

Autobusow nie ogarnelam.. jest ich tu pelno, kazdy inny. Podobno placi sie u kierowcy przy wejsciu.

alkocole i zwykle napoje maja mniej wiecej taka sama cene jak w PL. Papierosy 6-10.
Muzea i parki sa darmowe.

W samym centrum ubrania sa b.drogie dlatego wszyscy jezdza na markety nocne jakie jak np Shilin. sa otwarte od 17-23.

Wszystko tam jest 2 razy tansze. Mozna tam kupic rzeczy jak i sie najesc. Z reguły sa tam tradycyjne tajwańskie klajpki z tradycyjnym jedzeniem. Nie jem, bo wyglada obrzydliwie a prawie nigdzie nie ma angielskiego manu. Na marketach mozna tez kupic taniej owoce. prawie wszystkie rodzaje za ok 5zl za 100g. (raz utargowalam niecały kilogram za 10 zl haha)

Jednak na markety kazdy jezdzi zeby sie obkupic. Ubrania sa na prawde bardzo tanie. – my z Ola wiemy to najlepiej haha


za mieszkanie miesiecznie placimy ok 1200zł. Jest to bardzo drogo, bo mieszkamy w 4pokojowym apartamencie z 2 lazienkami (ja mam swoja w pokoju hehe :P) jest duzy salon polaczony ze spora kuchnia. Mamy 3 balkony. Pokoje sa 2 osobowe. Ja na szczesnie mam sama :D bo jest tylko 5 dziewczyn. Plusem jest, ze mieszkamy w samym centrum Taipei. Mamy doslownie 10min piechota do wszystkich najlepszych klubow hahah :) blizej niz do stacji metra :( do ktorej mamy ok 15min.
Mieszkanie polozene jest tuz przy wiezy Taipei 101- jednego z najwyzszych budynkow na swiecie.

Nasza agencja daje nam kieszonkowego tygodniowego 300zł minus 20zl na karte telefoniczna czyli 280. Mysle ze w zupelnosci to starcza. o ile nie pojdzie sie na market i nie obkupi sie, jak ja i Olka mamy to w zwyczaju :( – zobaczymy jak zapakujemy sie w to 30kg …

Jesli macie jeszcze jakies pytania piszcie smialo, z pewnoscia na nie odpowiem.

Milego dnia :)

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

ufff

26 lip

i znowu sie zaczelo.. prace od rana do wieczora..
ale nie ma co narzekac bo mialam wczesniej 2tygodniowa przerwe-tylko 2-4 castingi dziennie.
Za tydzien lece na Okinawe-wyspa japonska – tzn plyne statkiem haha ^^ niby jest blisko. jakies 2 godzinki. Bede tam 3 dni. w tym tylko jeden dzien sesji zdjeciowej. Do magazynu Brand. Pracowalam dla niego juz wczesniej.

Dzis mialam prace do catalogu MOMO. Juz 2 raz. Przy okazji dali mi wczesniejszy catalog z moimi zdjeciami. :)

dzisiejsza praca byla dokladnie taka sama. nawet taka sama bielizna.. nie wiem jaki to mialo sens,ale ok. :D

po skonczeniu pracy mialam dojechac taksowka na stacje metra. Kierowca w ogole nie mowil po angielsku, nie wspominajac o braku znajomosci alfabetu !!!!
przez 5min jezdzilismy w kolko, caly czas sie na niego wydzieralam i pokazywalam gdzie ma jechac na mapie…
Zadzwonil moj menager ‚Jagoda masz casting, przyjdz do agencji.’ Wszystko byloby ok, gdyby nie fakt,ze gdy wysiadlam z metra rozpętała sie straaszna burza. Zadzwonilam do niego,ze nigdzie nie ide i chce wrocic do domu. on na to ze mam sobie kupic parasol i przyjsc.. Pomyslalam,ze to moze byc jakis na prawde wazny casting i lepiej jak rzeczywiscie pojde. kupilam ten parasol i poszlam. Zgubilam sie po drodze i w ulewie probowalam znalezc to biuro. Bylam cala przemoczona. dotarlam po ok 20 min. Gdy weszlam do agencji i powiedzieli mi na czym polega ten ‚wazny casting’ myslalam ze wyjde z siebie. Bylo to do ubran zimowych, jakis narciarskich. Powiedzialam ze chyba ich pogielo. Ubrania zimowe w temp +40′C. I tylko po to mialam przychodzic… Jedyna wiadomosc jaka mi poprawili humor to fakt,ze mam wolny weekend a w pon castingi dopiero na 2 popoludniu bo zmienili termin mojej pracy :)))

w srode na sesji mialam stylizacje a’la catwoman hahaha :D

Oficjalnie zmienili mi date powrotu. Zostaje tu do 23 sierpnia-czyli o 3tyg dluzej niz planowalam. Bede tu rowno 11tygodni. Chcieli,zeby zostala do poczatku wrzesnia,ale powiedzialam ze tez chce miec jakies wakacje z rodzina.

W zeszlym tyg agencja zabrala nas na agencyjny ‚obiad’ , w gory. :)
Mąz mojej szefowej byl projektantem tej restauracji przez co mamy tam za darmo ^^

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

taifun

14 lip

zawsze cos musi sie przytrafic..
juz od poczatku wiedzialam , ze cos sie stanie. Od momentu gdy spoznilysmy sie na nasz pierwszy samolot w Polsce.. Potem na nastepny w Londynie i jeszcze kolejny w Hong Kongu. I nie, w Londynie i Hong Kongu nie bylo z naszej winy :D – za malo czasu na zmiane samolotu..

W czwartek przylecial moj przyjaciel z Tokyo. Poprzednio widzielismy sie w Seulu. Jest prezenterem telewizyjnym i radiowym. W Taipei robil akurat jakis wywiad po meczu pilki noznej. Jak zwykle zabalowalismy. W czwartek poszlismy z jego japonska przyjaciolka- piosenkarka z zespolu DIVA , trenerem owego klubu pilkarskiego i moja polka wspollokatorka Ola , na tradycyjny tajwański obiad. Potem do klubu-juz bez trenera. mielismy tam loże, zamowilismy 3 butelki szampanow- Moet .
Impreza nie trwala dlugo, jakos do 2.30 . Nastepny dzien mialysmy wolny,przez Taifun..

zaczal sie jakos ok 20. Na poczatku tylko padalo i byl lekki wiatr. Z kazda godzina nabieral na sile kiedy jego oko zblizalo sie coraz blizej. Przez cala noc rozmawialam z mama, bala sie bardziej niz ja. do godziny 3 30 wygladalo jak zwykla byrza, tyle tylko,ze bez piorunow. jednak pozniej sie wszystko zaczelo. szyby zaczely drzec od silnych wiatrow slychac bylo swist i szum przez klimatyzacje. do tego doszlo jeszcze trzesienie ziemi, nie jakies super mocne,ale wyczowalne. ogladalysmy przez cala noc wiadomosci i tylko sie wkurzalysmy ze na WSZYSTKICH programach jest tylko po chinsku. ani jednego po angielsku. o godzinie 4 rano zadzwonil do mnie moj menager czy wszystko w porzadku, czy nic nam nie jest. Jeszcze bardziej przestraszyl nas. Zadna nie mogla zasnac. Mieszkam jeszcze z 2dziewczynkami z Litwy ktore maja po 13/15lat. baly sie strasznie PS. nigdy w zyciu nie puscila bym dziecka w wieku 13!!!!!! lat nigdzie.
ok 6rano wszystko sie skonczylo i padal tylko deszcz. Moglam w koncu isc spac.. Ola miala wszystko w dupie i przespala prawie caly taifun.- u niej w pokoju nic nie bylo slychac bo ma oszklony balkon i potem jeszcze oszkolne drzwi od balkonu wiec wszystko jej wyciszylo.. Jednak nie moglam spac w jej pokoju bo bylo za zimno. Klimatyzacje miala wlaczona caly czas- a ja nie moge byc na noc w klimatyzowanych pomieszczeniach…
Obudzilam sie na 2drugi dzien o 3 popoludniu.. Poszlysmy ogarnac jak wyglada na ulicach… masakra.. Powyrywane drzewa z korzeniami,slupy. poprzewracane wszystko.. Dobrze ze nikomu z moich znajomych nic nie nie stalo…

W ten sam dzien wieczorem oczywiscie wszyscy poszli do klubu zeby sie odstresowac.. Tomo-moj przyjaciel z Tokio polecial do domu. Mam sie z nim spotkac nastepnym razem w Hong Kongu , w styczniu !! :)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

piesze wycieczki

12 lip

ostatnia srode przeznaczylam na zwiedzanie. Nie mialysmy castingow, pogoda byla wspaniala..
Pojechalysmy razem z Ola do swiatyni Longshan. Według legendy wzniesiono ją w miejscu, gdzie jeden z nich zawiesił na drzewie amulet bogini Guanyin. Ozdoba zaczęła promieniować ostrym światłem, przez co ludzie uznali to miejsce za święte i wznieśli na cześć bogini świątynię

Obiekt stanowi jedno z najbardziej uczęszczanych miejsc kultu w Tajpej, zwłaszcza podczas święta odbywającego się pierwszego i piętnastego dnia każdego miesiąca księżycowego. Akurat trafilysmy na ceremonie. Ludzie modla sie do Buddy i zwnosza mu hold ‚ofiarowujac’ mu owoce (ktore sa niezwykle drogie na Tajwanie)

poznej (juz sama) pojechalam na Chiang Kai-shek Memorial Hall. (plac pamieci dyktatora Tajwanu)



przepiekna panorama. Na jednym placu znajduja sie 2 swiatynie, brama i pomnik pamieci.
jest tez cudowny park

dzisiaj w nocy ma dotrzec do nas taifun.. najpotezniejszy w historii

http://www.meteoprog.pl/pl/news/39698/

co za pech,gdziekolwiek nie pojade zawsze cos,.. w Japonii ulewy i trzesienia ziemi, w Korei zagrozenie wojna nuklearna a teraz na Tajwanie Taifun..

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

praca zwiedzanie imprezy

06 lip

to byl ciezki tydzien. codziennie praca, katalogi, magazyny..
duzo swietnych zdjec :)



bylismy w czwartek o 1 w nocy na goracych zródlach – hot spring w miescie obok- Beitou
naprawde goraco. temperatura wynosila 39stopni (zdj kolezanki za dnia)

mielismy tez kolacje agencyjna na szczycie gory – mojej szefowej maz byl tam restauratorem i projektantem
zdjecie ze wszystkimi agencyjnymi modelami :)
w piatek mialysmy mega smieszny casting z psami heheh

znalazłysmy w pobliskim markecie polskie ‚Ciasteczka’ hahah :D cena nawet jest podobna do naszej – 6zl

uciekam na impreze :)

milego dnia

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

prace prace prace

29 cze

nie pisalam 2tyg… nie mialam na nic czasu
postaram sie uzupelnic braki

kolejne dnie, kolejne castingi, prace..

zawsze na wyjazdach czas plynie nieubłaganie szybko.. nim sie obejrzalam minął miesiac
przez ten czas mialam prace do magazynu z ubraniami Chanel,pokaz zegarkow Dior, kilka katalogow ubran , najwiecej bielizny. Łącznie 9prac. Całkiem niezle.

pokaz Dior.. 6godzin czekania, 10min prezentowania zegarkow.. Mielismy swoj osobny pokoj w jednym z najlepszych hoteli w Taipei. Zakladalysmy suknie od Christiana Diora (nie chcialam nawet wiedziec ile koszstowaly). Aż dziwilam sie ,ze to w nich kazali nam czekac..
Pokaz polegal na tym,ze mialysmy obejsc jedno kółko wokół ogromnego stolu przy ktorym obiad jadły 25 osoby , najbardziej bobate i rozchwytywane (patrzac na nich nigdy bym tego nie powiedziala) mialysmy przedstawic 8 zegarkow, czyli kazda po 4. Koszt najtanszego wynosil 25.000 US.dollars. O najdrozszy nie pytalam. Sprzedano 6 zegarkow.
Pozniej owi nabywcy robili sobie ze mna i jeszcze jedna dziewczyna zdjecia.

PS. w trakcie czekania zapytali sie nas jaki zestaw z Burger King’a chcemy na obiad
Modelki na pokazie Dior wcinajace hamburgera z frytkami i popijajace cole??? no way..

mój pierwszy catalog bielizny… ughh.. musialam biegac w gorsecie staniku i figach bo samym centrum Taipei. np zdjecie gdy przechodze na swiatlach, gdy wzywam Taxi itp

Masakryczna sesja,przez 6godzin w pelnym sloncu. W pewnym momencie mialam juz mroczki przed oczami, ale mysle,ze zdjecia moga wyjsc calkiem ok.
Prace mogą być baaardzo męczące .. 100razy przebierać się dla 15-20zdjec. Co chwile poprawianie fryzury, makijażu. I tak przez 9godzin. Jeśli się nie nie pielegnuje dobrze twarzy i wlosow mogą wygladac masakrycznie.. Prostowanie, kręcenie, tapirowanie, rozczesywanie.
Na cerze pojawiają się zaczerwienienia, krosty, pryszcze od innych kosmetykow, kremow.
Na ciele tez pojawiają się krosty od innej wody, bardziej ‘twardej’

najlepsza sesja jaka tutaj mialam do catalog ubran. Mega zabawna ekipa. Caly czas sie wyglupialismy. W ten sam dzien dostalam zgrane zdjecia na plycie
zdjecie z backstage

Czas na pracach biegnie strasznie powoli. Wszyscy mowia w innym jezyku, nikogo nie rozumiesz. Rozmawiaja o tobie a nie masz pojęcia o co im chodzi. Czasami mowia cos do ciebie w lamanej angielszczyźnie .
‘take a shit’ – take a sit
‘smile a little bitch’ –smile a little bit
‘open your ass’ – open your eyes

Na sesje zawsze zabieram ze sobą ksiazke, telefon( internet –przewaznie w studiach maja wi-fi ) i mp4.

W zeszłym tygodniu miałam tylko 2 dni castingow,reszte tygodnia pracowałam..
mialysmy dziennie po 7 castingow od ok 10 do 19. w tym do reklamy Haineken, torebek Playboy, ubran ciazowych (hahha :) ) i Asusa

Temperatura dochodzi do 38stopni. Gdyby klimatyzacja sie zepsula to ja bym chyba umarla. Zawsze mam przy sobie wode i parasol, i krem UV + 50
– wczoraj
Jestem tu już miesiąc a nie miałam czasu nawet pozwiedzać miasta. Bylam może w 2 miejscach, zoo i jakas swiatynia.

W weekendy imprezy i potem nikomu już się nie chce wychodzić. Tym bardziej w taka temperaturę.

dzisiaj mamy agencyjny obiad na szczycie góry, otwarcie nowej restauracji mojej szefowej przyjaciol.
za 40min przyjezdza po nas kierowca i zawozi nas na miejsce.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

pierwszy tydzien w Taipei

07 cze

codziennie to samo… budze sie ok 9, poranna toaleta, sniadanie w pospiechu i biegiem do agencji, zeby sie nie spóźnic na castingi..
Pogoda jest masakryczna.. codziennie +30′C, odczuwalne 45 do tego co chwile pada, pogoda zmienia sie w przeciagu minuty, zaczyna padac deszcz a za chwile znowu jest goraco. Noce sa rownie gorace co dnie.. Wczoraj o 2 w nocy bylo 31′C . Dobrze, ze mamy klimatyzacje.

Z reguły dziennie mamy 7-10 castingow. Wozi nas na nie nasz kierowca razem z managerem. Jest nas w samochodzie 6 osob (7osobowy wan).
Castingi … Przeważnie stoi sie w rządku z innymi modelkami z twojej agencji , klient oglada nasze portfolio, robi nam zdjecia, musimy pokazac jak pozujemy. Porozumiewaja sie z naszym managerem po chinsku przez co nic nie rozumiemy. jest to meeega irytujace ponieważ patrzą sie na ciebie, usmiechaja/smieja sie i patrzac Ci w oczy mowia cos do agenta .. My mamy tylko stac i sie usmiechac. Na pewno mowia cos w stylu ‚ o kur#a ale brzydka, ale gruba/chuda ‚ a my tylko stoimy i sie szczerzymy.. Najdziwniejsza moja sytuacja byla 2 dni temu. Na castingu do pizam (haha!) . Laska ogladala nas w okularach w odleglosci 10cm od naszej twarzy, dotykala naszych wlosow, policzkow.. po czym powiedziala ze jestesmy brzydkie i nie umiemy pozowac (manager nam przetlumaczyl). Nie moglam nic zrobic. To bylo serio dziwne..

Na innych castingach z kolei musimy sie przebierac w jakies okropne chinskie ciuchy, udawac ze nam sie podobaja, pozowac do zdjec..

Trzeba miec na prawde silna psychike zeby to wytrzymac i nauczyc sie ‚udawac’. Na moim pierwszym wyjezdzie na poczatku rowniez bylo ciezko, ale z czasem czlowiek sie przyzwyczaja miec ‚wy%&*^ne na wszystko’ i po prostu robic swoje. Pracowac jak najlepiej

do domu wracam ok 19/20 .
dzisiaj piatek. zaraz zbieramy sie ze wspollokatorami i innymi przyjaciolmi na obiad, potem PARTYY w wieży Taipei 101 :))

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Pierwszy dzien-pierwsze castingi

03 cze

jak zwykle w pierwsza noc po przylocie na inny kontynent nie moglam spac.
6godzin roznicy czasu robi swoje..

spotkanie z menagerem mialysmy o 10 30.. pojechalysmy z Olą na pierwszy casting a potem do agencji. Przywitali nas bardzo serdecznie :)
Poszlysmy do domu zjesc obiad i na 13 znowu castingow ciag dalszy. bylo ich lacznie 7 głównie jakies ciuchy i katalogi bielizny

Dostalam juz pierwsza opcje pracy dla … ADIDAS !!! :) zobaczymy co z tego bedzie..
Po castingach postanowilysmy z Olą,ze pojdziemy sie przejsc gdzies do marketu, ale niestety sie zgobilysmy i trafilysmy do jakies mega dziwnej dzielnicy. Smród, bród i ubóstwo. W salonach fryzjerskich fryzjerki myly wlosy klientce na stanowisku , zamiast przy myjce (nie wiem jak one to splukiwaly) obok w sklepie z dywanami laska suszyla sobie wlosy za lada. U kosmetyczki w rogu byl kojec dla dziecka..

Do domu wrocilam o 21 30

ogolnie miasto bardzo ladne, zielone. dookola góry, na kazdym kroku parki.
Jedyne to mnie denerwuje do ilosc skuterow ktorych wlasciciele w ogole nie przestrzegaja przepisow…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii